Polityk godny politowania...

Kwi 08
pobrane

Nie zawsze polityka musi być na poważnie, choć tutaj to nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. Wielka furorę robi ostatnio w mediach burmistrz z miejscowości San Blas. Hilario Ramirez Villanueva stał się bardzo kontrowersyjny, bo w czasie jednego z mitingów wyborczych ubiegając się o reelekcję stwierdził, że "tak, kradłem z lokalnego budżetu, ale tylko troszeczkę, bo nasza gmina jest bardzo biedna, to co jedną ręką zabierałem bogatym, dawałem drugą biednym". Stwierdzenie to wzbudziło oburzenie w mediach ogólnokrajowych, ale lokalna społeczność wybrała go ponownie na swojego pryncypała!!! 

Przez wielu krytyków jest oskarżany o kontakty ze światem przestępczym. Co akurat mnie nie dziwi, bo region stanu Nayarit to miejsce przesiąknięte wpływami narcos. Nie dziwi również dlatego, bo Layin jak jest popularnie nazywany, wyprawił w lutym tego roku urodzinową fiestę, której koszt oszacowano na 15 milionów pesos, obecnie 1 milion dolarów!! Notabene roczny budżet lokalnej policji to 14 mln pesos. Koszty tłumaczy prezentem od swoich kolegów i nie wie, czy mają związek z narcos...

Zaprosił jeden z najbardziej słynnych zespołów w swoim gatunku- Bandę Recodo, normalnie zespół kasuje około 1,2 mln pesos za występ, około 85 tysięcy usd. Na 44 urodziny burmistrza zakupiono 50 tys. kartonów piwa i około 120 krów zostało przyrządzonych na lokalny przysmak zwany birria. Zabawa trwała w najlepsze, gdy w czasie tańca na scenie, na oczach tysięcy przybyłych ludzi Layin dwukrotnie podciągnął sukienkę tańczącej z nim dziewczynie. Skandal był w swoim zenicie, gdy na antenie telewizji ogólnokrajowej przepraszał Rositę, jej mamę Normę i wszystkie kobiety z tej planety...

Lubi pokazywać się w mediach i udzielać wywiadów. Chodzi po ulicach z reporterem i rozdaje ludziom pieniądze, czule ściskając się z niejednym przechodniem. Ubrany zawsze tak samo, w koszuli w niebieską krateczkę i białe sombrero, wygląda jak prosty chłop z sąsiedztwa. Karykaturalny populizm w swoim książkowym przykładzie. 
Layin skończył tylko trzy klasy podstawówki i jak sam twierdzi uwielbia kobiety. Małżeństw miał już kilka, a potomstwo szacuje na 15 dzieci i jeszcze 7 na boku, które tak chyba uznaje, ale nie jest pewien. W biznesie mu nieźle idzie, jest rolnikiem. Nie dostaje legalnych dotacji, ale interes się kręci. Hilario pakuje mango. A propos mango, to gdy kobiety w Meksyku chcą powiedzieć- ale ciacho, nie używają określeń wypieków i pączków do tych celów. Tutaj, drogie Panie mówi się - ale mango... nasze mango z San Blas dla Państwa... Ten to dosłownie "tańczy jak mu zagrają".

 https://www.youtube.com/watch?v=kcnJU1nG8BY